Tegoroczna podróż do Finlandii nie była planowana. Ale jak to bywa, pojawiła się ciekawa oferta taniego przelotu do Turku, więc szkoda było nie skorzystać…
Byliśmy wstępnie uprzedzeni do lotniska. Na miejscu jednak pozytywnie nas ono zaskoczyło. Nowe lotnisko jest wprawdzie miniaturowe, ale całkiem funkcjonalne. I co godne uwagi, autobus miejski (linii 1 – z lotniska do portu przez centrum miasta) podjeżdża dosłownie pod same drzwi budynku… Bilety kupuje się u kierowcy, jednorazowy (3 euro) ważny jest dwie godziny i można się na nim przesiadać. Miasto wbrew pozorom nie jest duże i w zupełności można się po nim poruszać pieszo. Jeśli jednak chce się, tak jak my, odwiedzić pobliskie Naantali, w którym na jednej z wysp archipelagu mieści się park Muminków, warto pomyśleć o kupnie biletu 24-godzinnego. Uwaga: do autobusów wchodzi się zawsze przednimi drzwiami i pokazuje kierowcy posiadany bilet.
Turku (szwedzka nazwa – Åbo) to najstarsze miasto w Finlandii i jej pierwsza stolica do roku 1812. To tutaj w 1488 roku wydana została pierwsza fińska książka „Missale Aboense”. Tutaj też, w 1771 roku rozpoczęto wydawanie pierwszego fińskiego czasopisma. Nie znajdziemy tu jednak średniowiecznej starówki, a najstarsze budynki miejskie pochodzą z XVIII wieku. Ze względu na dostępność budulca, zabudowa w Turku, podobnie jak w innych fińskich miastach, była drewniana. Niestety, w 1827 roku miasto przeżyło olbrzymi pożar. Ze starej zabudowy zachowała się w całości tylko jedna z dzielnic, tzw. dzielnica klasztorna, nazwana tak ze względu na obecny niegdyś w pobliżu klasztor dominikanów. Poddana ochronie już w okresie międzywojennym, obecnie pełni funkcję skansenu rzemiosła Luostarinmäki. W budynkach odtworzono dawne warsztaty, a o życiu w XVIII i XIX wiecznym Turku opowiadają chętnie pracownicy (wszyscy po angielsku!) przebrani w stroje z epoki.
Dzisiejsze Turku to połączenie charakterystycznej drewnianej zabudowy z przełomu XIX i XX wieku, wykazującej silne wpływy rosyjskie i modernistycznej XX-wiecznej. Centralnym miejscem w mieście jest rynek, nie przypominający jednak tych znanych nam choćby z Polski. Kauppatori (Rynek) to duży plac otoczony nowoczesnymi budynkami. Stanowi on dogodny punkt przesiadkowy, stamtąd odjeżdżają lub przejeżdżają przez niego wszystkie linie komunikacji miejskiej Föli. To także główny plac miasta, na którym odbywają się miejskie imprezy. My „załapaliśmy się” na pokaz kina plenerowego. Niestety dla nas, film był w szwedzkiej wersji językowej z fińskimi napisami…
Najważniejszym zabytkiem Turku jest zamek, którego budowa rozpoczęła się w 1280 roku i który praktycznie w niezmienionym stanie zachował się do dzisiaj. Usytuowany przy ujściu rzeki Aurajoki do Bałtyku, przez stulecia był główną siedzibą książąt fińskich i królów Szwecji. Co ciekawe, w zamku mieszkała po swoim ślubie z Janem III Wazą, księciem Finlandii, Katarzyna Jagiellonka, córka Zygmunta Starego i matka Zygmunta III, późniejszego króla Polski. Jej pobyt w Turku, wprawdzie dosyć krótki, został mocno zaakcentowany w historii zamku, a jej samej i towarzyszącemu dworowi poświęcone jest kilka sal. Wstęp do zamku kosztował 9 euro i był to zdecydowanie bardzo dobry wybór na następne kilka godzin.
Z XIII wieku pochodzi również katedra, konsekrowana w 1300 roku jako kościół katedralny pw. Najświętszej Marii Panny i św. Henryka dla utworzonego pierwszego biskupstwa w Finlandii. To obecnie najstarsza istniejąca fińska świątynia. Jest szczególnym miejscem, chociaż w nieco specyficzny sposób, dla studentów Åbo Akademi, najstarszego (założonego w 1640 roku) uniwersytetu w Finlandii, mającego nieopodal swoją siedzibę. Schody prowadzące do katedry to centralny punkt spotkań studentów, a obiegnięcie jej nago w nocy ma ponoć służyć pomyślności podczas egzaminów. Tacy śmiałkowie wcale nie są rzadkością, co musimy potwierdzić…Zwiedzanie katedry zostawiliśmy na ostatni dzień pobytu w Turku, przed odlotem do Polski. Znajduje się tam muzeum, zresztą jedno z najstarszych w Finlandii, nieczynne podczas odbywających się uroczystości i nabożeństw.
Kilkanaście kilometrów od Turku, na wyspie Kailo w Naantali, znajduje się park Świat Muminków – Muumimaalaima, poświęcony bohaterom serii książek Tove Jannson. Szczerze mówiąc, w dzieciństwie nie lubiłem tych opowieści. Zdanie zmieniłem znacznie później, a do dzisiaj chyba ulubioną postacią dla mnie pozostała Mała Mi. Do Naantali dojechać można w ok. 20 minut autobusem miejskim, wsiadając na rynku w Turku. Niestety, gdy przybyliśmy park był zamknięty. Jak wyjaśniła nam uprzejma sprzedawczyni w jedynym czynnym sklepiku z pamiątkami, początek września to zdecydowanie po sezonie i raczej wszystko będzie już zamknięte… Wyspę można było jednak zwiedzać bez przeszkód, przechodząc po moście łączącym ją ze starą częścią miasta z charakterystycznymi dla Finlandii drewnianymi domami z przełomu XIX i XX wieku.
W Turku i jego okolicach znajduje się wiele muzeów, przedstawiających różne aspekty historii miasta i regionu, choćby Muzeum Farmacji czy Forum Marinum – Muzeum Morskie składające się oprócz stałej ekspozycji, również z kilku dostępnych do zwiedzania statków-muzeów. Na jednym z nich – Bore – czynny jest nawet hostel, w którym nocowaliśmy. Każdy powinien więc znaleźć coś dla siebie. My jednak chcieliśmy jeszcze podczas tego nieco przedłużonego weekendowego wypadu poczuć atmosferę samego miasta. Chociaż przebywaliśmy tam dosyć krótko, to myślę, że w pewnym stopniu to się udało. Zwłaszcza, że początek września to również początek roku akademickiego w Finlandii z całym kolorytem życia studenckiego na ulicach.
