Sewilla, stolica hiszpańskiej Andaluzji, zachwyca już przy pierwszym kontakcie, podczas podróży z lotniska. Nowe dzielnice, typowe osiedla bloków mieszkalnych, w naturalny sposób przenikają się z barrios starego miasta. Obok wąskich uliczek Santa Cruz, starej dzielnicy żydowskiej, gdzie według legendy urodził się Don Juan, przylegającej do Alcazaru – pałacu królewskiego, którego historia sięga czasów kalifatu kordobańskiego, spotkamy zupełnie niedaleko zwartą, ale równie interesującą nowszą zabudowę. I całkiem obok – wille otoczone ogrodami…
Sewilla założona została już w czasach rzymskich. Po opanowaniu przez Maurów w VIII wieku długo pozostawała w cieniu Kordoby. Dopiero od XI wieku, po przeniesieniu rezydencji Abbadydów, następuje jej rozwój. Wtedy też powstaje Alcazar, rozbudowywany przez kolejnych władców i system obronny miasta ze 166 wieżami, z którego do dziś zachowała się jedynie Torre del Oro (Złota Wieża), zawdzięczająca nazwę ówczesnej okładzinie ze złocistych płytek azulejos. Ślady blisko pięćsetletniej obecności arabskiej są zresztą widoczne wszędzie do dzisiaj, a jednym jej z symboli pozostaje Giralda – dawny minaret położonego nieopodal Alcazaru meczetu, przebudowanego w XV wieku na katedrę Najświętszej Marii Panny – do dziś największy gotycki kościół na świecie.
Rozkwit miasta następuje po odkryciu Nowego Świata. To tutaj podejmowano decyzje o wysłaniu ekspedycji Ferdynanda Magellana, tutaj też Krzysztof Kolumb przyjmowany był przez Królów Katolickich – Izabelę Kastylijską i Ferdynanda Aragońskiego po podróży do Ameryki. Tutaj też swoją siedzibę do dzisiaj ma Archiwum Indii, zawierające dokumentację hiszpańskich wypraw do Nowego Świata, a sama Sewilla długo była głównym punktem przeładunkowym w handlu z zamorskimi koloniami.
Miasto, wbrew pozorom, bardzo łatwo zwiedzać bez korzystania z komunikacji miejskiej, a wręcz należy chodzić po nim pieszo. Za każdym rogiem wąskich uliczek spotykamy coś nowego, kolejny detal architektoniczny, czy kolejny mały plac z rosnącymi wokół pomarańczami i rozstawionymi stolikami barów tapas. Sewilla to zresztą miasto pomarańczy, rosnących przy ulicach i w ogrodach. Wiosną, kiedy zaczynają kwitnąć, ulice wieczorami wypełnia ich słodkawy, charakterystyczny zapach. Jest wszechobecny; warto wtedy przysiąść, podobnie jak to czynią mieszkańcy, przy jednym ze stolików na ulicach miasta i delektować się nim, popijając jedno z lokalnych piw lub win.
Warto też przejść się po parkach, których w Sewilli jest wiele. To nie tylko historyczne ogrody Alcazaru, projektowane tak, aby w każdym kwartale dominowała inna roślinność. To również przylegające do nich Jardines de Murillo, z monumentem poświęconym Kolumbowi, którego grób znajduje się w tutejszej katedrze, a także położony się nieopodal Park Marii Luizy otaczający Plaza de España, z charakterystycznym półkolistym pałacem zbudowanym na Wystawę Iberoamerykańską w 1929 r. W marcu wiele drzew nie posiada jeszcze liści, ale przyroda wciąż pozostaje dla nas egzotyczna. Obwieszone owocami drzewka cytrynowe, przy których turyści robią sobie zdjęcia, wszechobecne pomarańcze i wreszcie kilkudziesięciometrowe fikusy. A wśród nich krzyczące głośno papugi…
Rytm miasta, zresztą jak każdego, wyznaczają obowiązki jego mieszkańców. Rankiem jest jeszcze senne, z ludźmi podążającymi bez pośpiechu do szkoły i pracy. W przerwie obiadowej, nazywanej u nas „sjestą”, z wypełniającymi się powoli kafejkami i barami. Jednak tak naprawdę miasto zaczyna żyć dopiero wieczorem. Ulice są wtedy pełne mieszkańców i turystów, pojawiają się również uliczni grajkowie i tancerze. Sewilla to przecież ojczyzna flamenco, które według podań narodziło się w Trianie leżącej po drugiej stronie rzeki Guadalquivir. Triana, również założona w czasach rzymskich, była wówczas osadą handlarzy i rzemieślników. Obecnie to jedna z dzielnic Sewilli.
Nie sposób opisać moc wrażeń dostępnych po zaledwie tygodniowym pobycie w stolicy Andaluzji. Dzielonym w dodatku pomiędzy pracę zawodową, bo przecież był to przede wszystkim wyjazd służbowy na tamtejszy uniwersytet, a próbę poznania samego miasta, jego tradycji, jak i samych mieszkańców. Sewilla po prostu zachwyca i urzeka…
