Cottbus (Chóśebuz) – stolica Dolnych Łużyc

Graniczące z Polską Dolne Łużyce, formalnie należące do Brandenburgii, wyróżniają się kulturowo na tle innych regionów Niemiec. I są nadal mało znane w Polsce. A szkoda, bo zdecydowanie warto tam się wybrać.

Przede wszystkim należy odwiedzić stolicę regionu – Cottbus (nazwa dolnołużycka : Chóśebuz), który chlubi się tym, że jest najbardziej zielonym miastem Niemiec. I coś jest na rzeczy, bo w tym ponad stutysięcznym mieście na parki lub zielone skwery natkniemy się co krok. Tutaj też, w dzielnicy Branitz, znajduje się szczególne założenie parkowe wokół zamku należącego niegdyś do księcia Hermanna von Pückler-Muskau, ekscentrycznego podróżnika i pisarza, który nakazał pochować się w piramidzie wzniesionej na wyspie na sztucznym jeziorze.

Cottbus to także największe dwujęzyczne miasto Niemiec, a język dolnołużycki jest obecny tam na co dzień. Nadal tym językiem w mniejszym lub większym stopniu posługuje się w regionie kilka tysięcy osób. Wszędzie też spotkamy dwujęzyczne tablice z nazwami ulic i opisami zabytków. Dla nas, Polaków, język ten należący do tej samej grupy zachodnich języków słowiańskich, jest zrozumiały bez żadnych problemów. Zresztą podczas naszego pobytu miało miejsce zdarzenie to potwierdzające. Dobry źeń! – usłyszeliśmy nagle. Do nas – mówiących do siebie po polsku – podszedł jeden z mieszkańców myśląc, że mówimy po łużycku… Doskonale się później rozumieliśmy, rozmawiając dwoma językami jednocześnie.

Cottbus założone zostało w XIII wieku, na miejscu wcześniejszego grodu należącego do zachodniosłowiańskich Serbołużyczan (Wendów). Po zajęciu przez Cesarstwo Niemieckie następowało stopniowe osiedlanie się tutaj Niemców, pozbawione jednak konfliktów. Panujący tutaj władcy pochodzący z rodu frankijskiego, co podkreślane jest w dostępnych materiałach (uwaga – również po polsku),  nadawali liczne przywileje rzemieślnikom, przede wszystkim sukiennikom i płóciennikom, co zaowocowało stopniowym rozwojem miasta i w dużym stopniu zdeterminowało jego gospodarczy charakter na wiele wieków. Rozkwit Cottbus przeżyło na początku XVIII wieku wraz z osiedleniem się francuskich Hugenotów. Wprowadzili oni nowe, dotychczas nieznane tutaj rodzaje rzemiosła, przede wszystkim hodowlę jedwabników. Wytwarzane tu sukna były teraz znane w Danii, Szwecji, w Alzacji i Ameryce. Dzięki rosnącemu od XIX w. uprzemysłowieniu miasta, stało się wówczas faktycznym centrum gospodarczym Dolnych Łużyc i południowej Brandenburgii. Niestety miasto poważnie ucierpiało pod koniec II wojny światowej, kiedy ponad 30 procent dotychczasowej zabudowy przestało istnieć. W czasach NRD na miejscu historycznych budynków powstały dobrze nam znane typowe socrealistyczne bloki. Dzisiaj jednak, o ile to możliwe są wyburzane i rekonstruowana jest zabudowa historyczna.

Mimo dominującego przemysłowego charakteru miasta, starówka Cottbus do dziś posiada urok niewielkiego miasta z charakterystyczną, niską zabudową historycznego centrum, wokół którego zachowały się fragmenty średniowiecznych murów miejskich z wieżami, basztami i bramami. W najstarszej, gotyckiej Wieży Menniczej (Münzturm) znajdującej się w zachodniej części fortyfikacji funkcjonowała miejscowa mennica, gdzie bito cottbuskie halerze z herbem miasta – rakiem. Od strony południowej główną bramę wjazdową do miasta stanowiła natomiast Wieża Grodkowska (Spremberger Turm/Grodkojska wěža). Korona szczytowa tej wieży, obecnie będąca jednocześnie tarasem widokowym, dobudowana została dopiero na początku XIX wieku. Dziś jej charakterystyczny profil urasta do symbolu miasta.

Najstarszym obecnie istniejącym budynkiem jest jednak były kościół klasztorny, zwany również „Kościołem Wendyjskim”, należący do nieistniejącego już klasztoru franciszkanów z XIII wieku. Wewnątrz kościoła zachowała się płyta nagrobna z 1230 r., najstarsza na terenie Dolnych Łużyc, należąca do założyciela miasta i jego małżonki. Na obecnym placu Klasztornym można jeszcze rozpoznać zarys dawnego wirydarza i krużganków. Sam plac jest dość urokliwym miejscem, rosnące tam stare drzewa i budynki z muru pruskiego nadają mu wyjątkowo ujmujący charakter.

 

Z placu Klasztornego blisko już na Stary Rynek. Po drodze mijamy jeszcze mały, pokryty zielenią (a jakże!) plac, na którym znajduje się zegar kwiatowy. Po drugiej stronie ulicy, przed Nowym Ratuszem wtopione w chodnik zostały okolicznościowe medale upamiętniające 31 cottbuszan, zdobywców medali olimpijskich i paraolimpijskich.

Stary Rynek, czyli dawny plac targowy, pierwotnie otoczony był domami szachulcowymi. Obecne, barokowe i klasycystyczne kamienice pochodzą z XVIII i XIX wieku. Co ciekawe, w jednej z nich siedzibę ma najstarsza apteka w Niemczech – „Pod Lwami”, działająca nieprzerwanie od 1568 roku. Kogo zainteresuje taka tematyka, może również odwiedzić znajdujące się w tym samym budynku Muzeum Aptekarstwa ze zbiorami poświęconymi historii farmaceutyki, zabytkowemu wyposażeniu aptek z komorą trucizn.

Kilka ulic za Starym Rynkiem, nad brzegiem kanału Szprewy spotkamy trzy niewielkie budynki ginące wśród zieleni. Najmniejszy z nich jest zarazem najstarszym budynkiem mieszkalnym w Cottbus. Zbudowany został w 1727 roku i wykorzystywany był także, podobnie jak dwa stojące obok, na potrzeby zakładu garbarskiego.

Stamtąd ruszyliśmy na pobliskie wzniesienie – Górę Grodzką. To najstarsza część miasta, gdzie w X wieku znajdował się największy gród słowiański na Łużycach. Na jego pozostałościach wzniesiono w średniowieczu zamek, który rozebrano kilka wieków później. Do dzisiaj zachowała się jedynie średniowieczna wieża licząca 46 metrów wysokości. Pod koniec XIX wieku teren został uporządkowany. Władze Prus zdecydowały wówczas o wybudowaniu tam gmachu sądu powiatowego.

Miasto oferuje znacznie więcej – dla zainteresowanych historią będą to muzea lotnictwa, młynarstwa i przede wszystkim Muzeum Miasta Cottbus wraz z Archiwum Miejskim. Ci, których ciekawi kultura i język Łużyczan, powinni wybrać się do Muzeum Wendyjskiego oraz odwiedzić Wendisches Haus (Serbski Dom), gdzie mieści się Serbołużycka Informacja Kulturalna. Zwiedzanie warto jednak rozpocząć od siedziby informacji turystycznej Cottbus Service znajdującej się przy Berliner Platz 6. Można tam otrzymać materiały i foldery również w języku polskim.

Cottbus w naszym przypadku miał być jedynie przystankiem w drodze do Spreewaldu, ale sprawił niemałą niespodziankę. Mnie natomiast utwierdził w przekonaniu, że warto robić nieplanowane postoje w trasie.


Dodaj komentarz